Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/na-szukac.lowicz.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
ła się ze mnie!

mówiąc - byłem pijany w sztok. Zaczęli tłuc moją głową o ziemię, aż zaczęło mi się dwoić w

ła się ze mnie!

- Nie – zaprzeczył.
myślami. Odkąd zdołał pogodzić się ze sobą, całą uwagę skupił na turnieju. Becky wiedziała,
Kiedy wyszedł, Bella odezwała się niedbale:
- Pragnę cię.
- Chodzi o tamten pocałunek – wydusił z siebie Filip. Krystian aż otworzył szerzej
Kozacy wiedzieli już widocznie, że domek odźwiernego opustoszał, bo słyszała coraz
- Miłego dnia - odparł pogodnie.
kamień. Razem z Alekiem szykował się do finałowej tury. Fort i Rush trzymali się w pewnej
Przypomnienie, że wciąż grozi im niebezpieczeństwo zepsuło jej humor.
- Aha. - Fort pokiwał głową ze zrozumieniem, rozglądając się, żeby sprawdzić, o kogo
- Dlaczego zgodziłaś się na tak niebezpieczne zadanie?
Przynajmniej dostaliby jakąś nauczkę. Ale był jednak za bardzo zdenerwowany,
pewnością nie należał do Adama. Blondyn obejrzał się niechętnie, natrafiając na
pościg za nią czterech najlepszych podkomendnych. I miał na każde zawołanie wielu innych,

naprawdę była. Opowiedział jednak o zamordowanych bliźniaczkach, o tym, że wszystko

tak dalej.
odrywała wzroku od książki; teraz lądowanie wprawiło ją w hiperaktywność i z przejęciem
Sączył kawę i usiłował sobie wyobrazić, co Jennifer – nie, nie ona, kobieta, która się pod
Świetnie.
Co za bałagan.
177
szczęką kobiety w trumnie.
mężu. - A niech to, Josh - wyszeptała. - Co, do diabła, się stało? - Na stole zauważyła wizytówkę, którą zostaw ił detektyw Reed. Może powinna do niego zadzwonić? I co mu powiesz, że śni ci się Josh w swoim gabinecie? Albo że w ogóle nie pamiętasz, co robiłaś? Że pamięć masz w strzępach - pamiętasz tylko urywki, które nie składają się w żadną sensowną całość. A może powinnaś mu powiedzieć, że jesteś szurnięta jak babcia Evelyn... pamiętasz ją, prawda... pamiętasz, co stało się w domku łowieckim? Wzdrygnęła się, w głowie huczało jej od pytań, którymi z pewnością zarzuciłaby ją Kelly. Znów chcesz skończyć w psychiatryku, tak? Bo tak się to skończy. I jak, do diabła, wyjaśnisz, skąd wzięła się ta krew? Jezu, Caitlyn, tak czy inaczej zamkną cię, tym razem na dobre! Więzienie albo szpital psychiatryczny. Wybieraj. - Ale ja nic nie zrobiłam - powiedziała i uderzyła pięścią w stół. Z trudem łapiąc oddech, poczuła, że traci panowanie nad sobą. Przecież nie jest nienormalna. Nie... przecież doktor Wade zapewniała ją, że nie. Gdyby tylko przestała się wreszcie trząść. Nie chciała się nad sobą użalać. Kiedy porozmawia z Kelly, pozna prawdę. Choćby najgorszą. Ach, tak? Para-noja jest dziedziczna... Zerwała się na równe nogi, potrącając szklankę z herbatą. Kostki lodu potoczyły się po stole, a rany na nadgarstkach znów dały o sobie znać. Nie może myśleć w ten sposób... nie może pozwolić sobie na wątpliwości. Chwyciła szybko zmywak leżący na zlewie, zaczęła ścierać rozlaną herbatę i wrzuciła do zlewu wymykające się z rąk kostki lodu. Traci nad sobą kontrolę. To pewne. Wrzuciła ręcznik do miski. Musi wyjść z domu, wziąć Oskara na spacer albo pobiegać w parku, aż do utraty tchu, aż zlana potem, z mocno bijącym sercem odzyska wreszcie jasność myślenia. Tak właśnie robiła od czasów dzieciństwa. Wtedy życie było o wiele prostsze. Czy na pewno? Patrząc przez okno, wróciła myślami do swojego dzieciństwa w starym domu na plantacji. Przypomniała sobie, jak biegała z Kelly i ich przyjacielem Griffinem po lesie i wśród starych przycupniętych domów, w których mieszkali kiedyś niewolnicy; jak wszyscy troje ganiali się po zrujnowanych pokojach z klepiskiem zamiast podłogi, z sypiącymi się ścianami i stęchłym zapachem starego potu i niespełnionych marzeń. Między krokwiami brzęczały osy, w kątach pełno było pajęczych sieci z wyschniętymi owadami. Caitlyn i Kelly nie miały wtedy nawet dziesięciu lat, raczej osiem czy dziewięć; Kelly uwielbiała bawić się w chowanego w labiryncie pokojów i znikać w ciemnościach. - Nie znajdziecie mnie... - drażniła się, a Griffin zawsze biegł w kierunku, z którego nadchodził głos, nie zdając sobie sprawy, że dźwięk odbijał się od gnijącego drewna i połamanych drzwi. W niektórych miejscach dach się zapadł, a naruszone zębem czasu ściany były upstrzone ptasimi odchodami. Kelly chowała się w najokropniejszych miejscach, w starych alkowach i ciemnych wnękach, od których Caitlyn cierpła skóra. W miejscach, gdzie mogły się kryć szczury, robaki i węże. W miejscach ciemnych i złych. - Macie cykora - drażniła się Kelly, prowadząc Caitlyn i Griffina w ciasny kąt z ciemną plamą na ścianie. - Widzicie, to tutaj... to tutaj Maryland, niewolnica, o której opowiadała nam prababcia, ta, której imię nadano od stanu, w którym się urodziła, to tu stara Maryland przykucnęła i urodziła dziecko. Zaraz potem zmarło. Dokładnie tutaj. - Kelly wskazała na podłogę pod zaplamioną ścianą i Caitlyn wzdrygnęła się.
Bo nie mogła, po prostu nie mogła być wierna jednemu. Nawet jeśli go kochała.
Na tę myśl ogarnia mnie przyjemne ciepło. Odbicie mruga do mnie.
wiedział to równie dobrze jak to, że nazywa się Bentz. Czyż nie on sam ją zidentyfikował
rozbawionej, rozchichotanej Jennifer, całował ją, rozbierał.
– korytarz biegł wzdłuż ściany budynku, by w końcu przejść w klatkę schodową prowadzącą
Skoro Rick Bentz przyjechał do Los Angeles, coś wisi w powietrzu. Coś złego.
Zadzwonił do córki, zostawił wiadomość. Odzwoniła po pięciu minutach.

©2019 na-szukac.lowicz.pl - Split Template by One Page Love